|
Powtórka z rozrywki czyli Ciąża nr 2 Mariola Kot
Odcinek 1 Stan odmienny = stan pożądany
Jakieś 40 minut po pierwszym porodzie, jak już zostałam sama ze śpiącym tłumoczkiem i wysłałam wszystkie smsy, wiedziałam, że chcę mieć drugie dziecko. Właściwie chyba już decydując się na pierwsze dziecko podświadomie zakładałam, że dziecko = dzieci. Poród, krótszy i mniej dotkliwy niż pewne włoskie zatrucie pokarmowe, nie dość, że mnie nie zniechęcił, to pozostawił wręcz niedosyt granicznych doświadczeń na które trochę liczyłam: słynny kryzys 7 centymetra kiedy położnica ponoć ma silne wewnętrzne przekonanie, że umiera, zwierzęce doświadczenie czystej biologicznej więzi z naturą. Powiecie, że wariatka i masochistka ze mnie ale tak już mam, że lubię nowe doświadczenia nawet jak bolą (ale nie za bardzo). A ciąża to był - póki co - jedyny epizod maniakalny w moim melancholijnym życiu. Endorfiny działały cudnie, poza tym bezobjawowo – zero rozstępów, żylaków, bólów kręgosłupa, lęków egzystencjalnych z gatunku „czy będę dobra matką?”. W podjętej decyzji utwierdziła mnie też absolutna fascynacja młodym, która momentami wydaje mi się przeradzać w nadmierną i toksyczną koncentrację. Boję się, że może to dać na outpucie mieszkającego ze mamą, silnie znerwicowanego 40-letniego prawiczka. Oczywiście jestem w stanie przytoczyć też szereg całkowicie racjonalnych argumentów przemawiających za posiadaniem potomstwa w liczbie większej niż jeden, ale moje drogie, nie oszukujmy się! Kto przy zdrowych zmysłach decyduje się zrobić z siebie inkubator na 9 miesięcy, lekceważąc ryzyko wszystkich związanych z tym fizycznych deformacji, pożegnać się na kilka lat z czystym ubraniem, starannie zaaranżowanym mieszkaniem, nieprzerwanym 8 godzinnym snem, postawić pod znakiem zapytania świetnie zapowiadająca się karierę, o poważnie nadwątlonym życiu kulturalno-imprezowym nie wspominając. Racjonalnie myślący człowiek, miast reprodukować swoje geny, spróbuje się raczej zapewnić sobie życie wieczne zapisując się w pamięci potomnych przełomową teorią naukową lub, w sytuacji braku jakichkolwiek szczególnych zdolności, będzie regularnie uczęszczał na mszę. Racjonalne argumenty potrzebne są tacie. Mój reproduktor domowy, wbrew teorii ewolucyjnej, nie odczuwa dalszej potrzeby rozsiewania po świecie swoich plemników i powielania genów, ale ulega pod naporem regularnie powtarzanych argumentów konkludując: „Chcę, żebyś była szczęśliwa”.
cdn...
Mariola Kot
|