Zapisz się na newsletter






Biust w Wielkim Mieście

Co trapi Polkę - Karmicielkę? Odc. 4

(2010-02-14)

Nasz ekspert
Iza Bigosińska
Certyfikowany Doradca Laktacyjny oraz profesjonalna brafitterka (dopasowywanie biustonoszy). Wie wszystko o kobiecych piersiach i wszystko to Wam opowie. Matka dwóch córek, niegdyś warszawianka, teraz prowadzi jedyną w Częstochowie poradnię laktacyjną (www.poradnialaktacyjna.com ). Możesz ją spotkać także na naszym forum.

 

Odcinek 4. Czy mam sobie kupić laktator?

Czy mam sobie kupić laktator i jaki? Jednej uniwersalnej odpowiedzi nie będzie. Nie będzie nawet wróżenia z fusów, czy w ogóle jakiś kupować. Bo z laktatorem jest jak z samochodem. Jeden potrzebuje, bo ma daleko do pracy, a drugi nie potrzebuje bo ma blisko. Albo, żeby było trudniej - jednemu się wydaje, że potrzebuje a tak na prawdę potrzebuje żona, a drugiemu się nic nie wydaje, ale chętnie by pojeździł. A jakim? To już jest wyższa szkoła jazdy! Innego samochodu potrzebuje ktoś, kto wybiera się cyklicznie w soboty do pobliskiego supermarketu a innego ktoś kto rozwozi towar po Europie. Z laktatorem jest podobnie.

Żeby znaleźć odpowiedź na takie pytanie: "czy mam sobie kupić laktator?" oraz "jeśli tak, to jaki?" trzeba wstępnie zastanowić się do jakich celów miałabym go używać? A mieć poza tym świadomość, że różne inne cele mogą pojawić się w praniu, czyli krótko mówiąc mogą nas zaskoczyć. Może się okazać, że nie będziesz potrzebować laktatora w ogóle, bo będziesz wyłącznie karmić piersią bez konieczności odciągania, a może się okazać, że ciężko ci będzie obyć się bez niego od pierwszych dni, tym bardziej jeśli odciąganie ręczne nie bardzo ci się uśmiecha. Warto w takiej sytuacji zaznajomić się z tak zwaną ofertą rynkową oraz połączyć co do czego i na jakie okazje, żeby w razie potrzeby pojechania na mszę niedzielną nie wybierać się na nią TIR-em.

No dobrze, to najpierw nazwijmy te sytuacje, w których laktator może okazać się bardzo potrzebny. Licząc od pierwszych dni po porodzie:

1. Nawał - to jest taki mało przyjemny stan fizjologiczny, pojawiający po 2-6 dniach od porodu i trwający około doby, w którym piersi będą wezbrane. Owo wezbranie wyczuwalne i widoczne, nie jest obowiązkowe ale zdarza się często. Najlepiej w tym dniu poprosić o wsparcie najlepszy laktator świata - czyli dziecko. Przystawiać je nawet co godzinę, albo częściej. W nocy też. Częste ssanie będzie "poluzowywać" piersi, zmniejszy ryzyko powikłań i łagodnie będzie dostosowywać laktację do potrzeb dziecka. Jeśli jednak dziecko śpi albo jakaś uprzejma pomoc szpitalna już dokarmiła je innym mlekiem niż twoje, to przyda ci się laktator.

Odciągaj mleko laktatorem jako plan B. Plan A to przystawianie dziecka. Plan B wprowadzamy, gdy plan A jest nieskuteczny lub niemożliwy w danym momencie.

Odciągamy zawsze jak najmniejszą ilość do poczucia ulgi. Nie spompowujemy z siebie "reszty" jak zalecano kilka dekad temu. Nie ma żadnej "reszty" bo mleko napływa do piersi falami i jak będziemy pracować laktatorem, to po tym tak zwanym "opróżnieniu" piersi mleko znowu zaczyna lecieć. Tym sposobem zawsze będziemy miały nadprodukcję. Owo odkrycie wydaje się tym ciekawsze jeśli porównamy je ze stanowiskiem lekarzy zamieszczonym w historycznym dziele "Zdrowie kobiety" pod redakcją profesora Ireneusza Roszkowskiego z 1973 roku. Zalecenia odnośnie odciągania brzmiały wówczas tak: "Matki powinny wiedzieć, że pokarmu będzie przybywać tym więcej im mocniej dziecko będzie ssało i im dokładniej będzie pierś opróżniana. Jeśli dziecko nie wyssie wszystkiego pokarmu, resztki jego trzeba ściągać, tak aby pierś opróżnić możliwie najdokładniej". Dzisiaj już wiemy, że takie podejście do zagadnienia wpędzało w histerię mamy, które nie miały żadnej "reszty" po karmieniu. Powodowało to, że zadawały sobie pytanie czy w ogóle coś tam mam, skoro nic nie potrafię ściągnąć. A te mamy, które z kolei mogły odciągnąć ową "resztę" borykały się przez wiele tygodni z nadprodukcją pokarmu, co jest oczywiste, jeśli znamy dobrze mechanizm tworzenia się mleka.

2. Rozłąka z dzieckiem - czasem tak się zdarza, że dziecko potrzebuje pobyć w inkubatorze i nie ma tego Klienta, który będzie zamawiał mleko (patrz - część "Będę miała za mało mleka"). Laktator w takiej sytuacji zastąpi trochę dziecko. Może pobudzać laktację lub ściągać mleko dla dziecka, jeśli jest już taka konieczność. Jeśli Twoje dziecko jest karmione dożołądkowo zapytaj w takiej sytuacji personel czy zamiast mieszanki może dostać Twoje mleko.

3. Nieustabilizowana laktacja - w trakcie pierwszych kilku tygodni mówimy o nieustabilizowanej laktacji. Piersi raz będą wydawała się "za pełne" raz "za puste". Najlepiej z nadmiarem mleka poradzi sobie dobrze ssący noworodek, ale jeśli akurat śpi po spacerze lub zrezygnował z nocnego karmienia, to laktator może nam pomóc.

 4. Częściowa lub całkowita rezyganacja z karmienia - najkorzystniejsze dla naszego organizmu jest łagodne hamowanie laktacji. Ale jeśli dziecko nie chce z nami współpracować bo akurat najadło się chrupek kukurydzianych to pomoże nam odciągnięcie niewielkiej ilości pokarmu jeśli piersi się wypełnią.

5. Randka:) - nasze okresowe wyjścia na kolację czy do kina nie musza oznaczać konieczności podania mieszanki. Można odciągnąć porcję mleka dla dziecka. Mleko matki może stać w lodówce nawet 3 dni i nadaje się do karmienia, jeśli nasze dziecko jest zdrowe i donoszone.

6. Karmienie piersią "inaczej" - są mamy, które z różnych przyczyn nie karmią dziecka piersią z piersi tylko piersią z butelki. Błąd w nazewnictwie? Nic podobnego. WHO określa karmienie piersią jako "karmienie mlekiem matki". Oznacza to według tej definicji, że można karmić piersią nie podając piersi. Jako matka borykająca się z problemami na początku karmienia, zgadzam się z tą definicją całym sercem. Warto uświadomić sobie, że jeśli podanie piersi nie jest możliwe z różnych przyczyn, np. nieefektywne ssanie, zaburzenie mechanizmu ssania, rutynowe błędy szpitalne a skutkiem tych problemów jest odmowa ssania piersi przez dziecko, to alternatywą dla mamy nie musi być podanie butelki z mieszanką! Można ściągać mleko i podawać je w butelce. Taka mama jest mamą karmiącą piersią wg definicji WHO. W takich okolicznościach piersią może nakarmić i tata! W taki sposób karmić można wiele miesięcy. Takie karmienie ma mnóstwo plusów i wiele mam decyduje się na taki sposób karmienia podejmując świadomy wybór.

A do czego nam się laktator z całą pewnością nie przyda?

Do osławionego, zalecanego kilkadziesiąt lat temu (i wciąż przez niektórych "specjalistów") mierzenia ilości mleka w piersiach. Warto wiedzieć, że są kobiety, które karmią z powodzeniem dziecko piersią ale laktatorem nie są w stanie wydusić ni kropli. I nie ma w tym nic nieprawidłowego. Laktatorem nie mierzymy ilości mleka w piersiach gdyż nic takiego jak "ilość mleka w piersiach" nie istnieje. Jak wspomniałam, mleko napływa falami i nawet po "opróżnieniu" piersi (proszę zwrócić uwagę na cudzysłów) zawsze uda się wycisnąć kolejną kroplę. I kolejną. Dna nie dojrzymy nigdy. Poza tym laktator nie jest tak efektywny jak dziecko. Mleko płynie dzięki podniesionej prolaktynie. A w jej podnoszeniu lepsze będzie dziecko niż laktator. bo laktatora nie kochamy. Możemy nie przepadać za samą czynnością odciągania mleka a to też nie jest bez znaczenia. Jeśli nie mamy serca do tej czynności, albo chociaż mamy go mniej niż do karmienia dziecka to może nam po prostu nie wyjść tak jakbyśmy tego oczekiwały.

Jest wiele rodzajów laktatorów. Od ręcznych po elektryczne. Są wypożyczalnie profesjonalnego sprzętu do odciągania. Jest też w końcu odciąganie ręczne! Wkrótce część druga przygody laktatorowej, w której rozważymy odpowiedź na pytanie - skoro nie TIR-em do kościoła to CZYM?


Do zobaczenia wkrótce.


Iza


Oprogramowanie: SOTE, Projekt i realizacja: STUDIO IMPULS